Święto Śliwki

 

 

Historia

Walory ukształtowania terenu na których zarysowano mapę geograficzna doliny dolnej Wisły

4 Granica Doliny Dolnej Wisły, została zarysowana, tak jak nazwa określa, na podstawie granicy nachylenia terenu w kierunku Wisły, od linii pagórków i wysoczyzn okalających dolinę Wisły.

5 Bardzo ciekawy, słodki smak powideł śliwkowych z Doliny Dolnej Wisły jest wynikiem mikroklimatu, na który ma wpływ dobre nasłonecznienie skarp, jak i nawilgocenie terenu, poprzez strumyki spływające w kierunku Wisły, wąwozami przy których rosną sady. Dolina Dolnej Wisły tworzy naturalną nieckę, która jest osłonięta przed większymi ruchami powietrza jak i szybkich zmianach pogodowych.

Grodzisko Strzelce Dolne, znajduje się kilka kilometrów na północ od rubieży Bydgoszczy, niedaleko drogi wojewódzkiej z Bydgoszczy-Fordonu do Włók, położone jest na wyjątkowo eksponowanym miejscu, skąd rozpościerają się widoki na Dolinę Dolnej Wisły.

Rys.11 Widok ze szczytu grodziska na Dolinę Fordońską w kierunku na północ. https: //pl.wikipedia.org/wiki/Strzelce_Dolne_(grodzisko)

 

W wyniku prac wykopaliskowych, grodzisko zostało uznane za zbudowany przez Piastów gród obronny i duży zespół osadniczy, największy w rejonie dzisiejszej Bydgoszczy w X wieku. Prace archeologiczne prowadzone w tym rejonie począwszy od Fordonu, poprzez wieś Pałcz do Strzelec Dolnych wskazują, że dominowały na tym terenie zajęcia rolnicze, a mieszkańcy zajmowali się dodatkowo różnymi rzemiosłami i handlem. Gospodarstwa położone na tym terenie były nieduże z ogrodami i sadami. Popularność sadów śliwkowych na tym terenie potwierdzają pocztówki lokalnych wsi położonych na terenie Doliny Dolnej Wisły, które wykorzystywały do swojej prezentacji motyw kwitnących gałęzi śliwy.

Rys.12 Wieś Pałcz koło Fordonu. Pocztówka. 1910 r. https://fotopolska.eu/471211,foto.html

W 1913 r. w statystykach prowadzonych w Fordonie, wykazano 164 ogrodów i 2820 drzew owocowych. Przy gospodarstwach zakładano pasieki z ulami.  Rolnicy z Fordonu oraz z pobliskich wsi (Pałcz, Strzelce Dolne), sprzedawali swoje produkty na targach i jarmarkach, które odbywały się na placu miejskim we wtorki i piątki każdego tygodnia: od 1.04. do 30.09. w godz. 6 rano do 12-tej w południe, natomiast w okresie zimy od 7-mej rano. Po zakończeniu sprzedaży handlarze mieli obowiązek uporządkowania rynku. („Dzieje Fordonu i okolic" praca zbiorowa pod redakcją Zdzisława Biegańskiego Bydgoszcz 1997 r.)

Największą i najmocniejszą wsią produkującą owoce i warzywa były Strzelce Dolne. Średnia gospodarstw wynosiła 15 hektarów, w tym około 5 ha w każdym zajmowały sady. Większość owoców surowych jak i przetworzonych takich jak: powidła, śliwki suszone, jabłka, gruszki oraz warzyw (kiszone ogórki, kapusta w beczkach, marchew, buraczki, ziemniaki po wykopkach), były skupowane przez karczmarza Liznera, posiadającego restaurację nad Wisłą w Strzelcach Dolnych. Przy restauracji znajdowała się przystań, na której doładowywano barki płynące z mąką z bydgoskich Młynów Rothera. Organizatorami tego skupu byli rolnicy niemieckiego pochodzenia: Gerth, Erdman i Kunkel oraz Polacy: Mazur, Misiaczek i Łukawski

Rys.13 Restauracja Liznera Strzelce Dolne. Źródło: Kolekcja fotografii Jana i Anny Iwanowskich.

 

W Strzelcach Dolnych rozwijały się z powodzeniem inne restauracje, które korzystały z panującego w tym regionie ruchu turystycznego i handlowego.

 

Rys.14 Restauracja Strzelce Dolne 1910 r. Źródło: https://fotopolska.eu/471211,foto.html

 

Popyt na śliwy węgierki przetwórni z Fordonu i okolicznych restauracji, a także bliskość handlowego szlaku Wisły sprawiły, że sadownictwo oprócz sprzyjającego mikroklimatu, stało się dla mieszkańców Doliny Dolnej Wisły ważnym czynnikiem ekonomicznym. Widok kotłów kuprowych, mieszadeł (bocianów), palenisk, wtopił się w wizerunek okolicznych wsi. Wątek mieszania bocianem w kotle kuprowym był wykorzystywany nawet w satyrycznych obrazkach politycznych w lokalnie wydawanych gazetach.

 

Rys. 15 Rysunek satyryczny. Źródło: Dziennik Bydgoski 18 grudnia 1927

Po II wojnie światowej zakazano prywatnego przetwórstwa, a największym odbiorcą śliw węgierek, stały się Fordońskie Zakłady Przemysłu Terenowego, oddalone 6 kilometrów od Strzelec Dolnych. Powidła śliwkowe były głównym asortymentem przetwórni, o czym świadczy wpis produktów do rejestru Urzędu Patentowego w 1956 roku.

 

Rys. 16 Wpis urzędowy. Źródło: Wiadomości Urzędu Patentowego 4 marzec 1956 r.

 

Przy fordońskiej przetwórni zawiązało się Koło Plantatorów, którego wieloletnim prezesem był Józef Mazur pochodzący ze Strzelec Dolnych, a następnie jego żona Czesława.  Mieszkańcy Strzelec Dolnych zawsze żyli z uprawy sadów, dlatego bardzo pielęgnowali swoje tradycje uprawiając m.in. śliwę węgierkę oraz smażąc powidła śliwkowe. W roku 2001 Jan Iwanowski namówił swoją żonę Annę i kilkanaście okolicznych gospodyń na założenie Koła Gospodyń Wiejskich. Miało to na w celu odświeżenie tradycji smażenia powideł śliwkowych oraz zwiększenie skali produkcji. Tak doszło do zorganizowania pierwszego Święta Śliwki. Impreza plenerowa stała się dodatkowym dużym źródłem dochodów mieszkańców Strzelec Dolnych. Na oczach setek pierwszych turystów smażono powidła śliwkowe metodą tradycyjną. W przeciągu paru lat imprezę zaczęło odwiedzać kilkadziesiąt tysięcy osób, Święto Śliwki rozłożono na dwa dni, a Dolina Dolnej Wisły została okrzyknięta przez dziennikarzy śliwkową stolicą Polski. Pomimo, że impreza z biegiem lat zmieniła swój charakter, promując różne produkty tradycyjne oraz rzemiosło ludowe to śliwka i powidła śliwkowe znajdowały się w głównym centrum zainteresowania zwiedzających. Walory antropologiczne „Święta Śliwki" stały się przedmiotem artykułu Alicji Goni z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, autorki tekstu „Nowy produkt turystki kulinarnej w Dolinie Dolnej Wisły. Przykład Święta Śliwki w Strzelcach". Autorka zbierając dane do artykułu przeprowadziła badania ankietowe wśród turystów odwiedzających imprezę, z których wynika, że najczęściej kupowanymi produktami kulinarnymi na imprezie są powidła 65% oraz śliwki 19%.

 

Rys. 17 Wykres sprzedaży. Źródło: Turystyka okolic Bydgoszczy", red. Maria Dombrowicz, wyd. Promotio Geographica Bydgostiensia, UKW Bydgoszcz, 2011

 

Pan Jan Iwanowski stał się głównym bohaterem filmu pt. „Smażenie powideł metodą tradycyjną". Film znalazł się na płycie wydanej w ramach cyklu „Dziedzictwa niematerialnego w województwie kujawsko-pomorskim" wydanej przez Muzeum Etnograficzne im. Marii Znamierowskiej- Prüfferowej w Toruniu w 2020 roku. Płyta stanowi osobny załącznik do wniosku.

 

 

 

- Może niepozorna, ale wyjątkowo smaczna, łatwo odchodząca od pestki, bardzo odporna na choroby, bez robaków, różni się od śliwek węgierek z innych stron - podkreślają tamtejsi gospodarze sadownicy. - To zasługa jedynych w swoim rodzaju warunków panujących w Strzelcach - tłumaczy sołtyska Elżbieta Saj. - Jesteśmy w dolinie Wisły poprzecinanej wieloma strumykami, a nasz klimat porównywany jest do nowosądeckiego, gdzie śliwki i agrest udają się nad podziw.

- Do tego dobra gleba, ziemia klasy III i IV, i południowe nasłonecznienie skarpy, na której strzeleckie śliwy rosną co najmniej od 200 lat - wchodzi jej w słowo Anna Iwanowska - rolniczka, współorganizatorka Święta Śliwki. Obie panie ponad 14 lat temu założyły koło gospodyń wiejskich, żeby rozreklamować pyszne strzeleckie powidła. - Ale pomysł wyszedł od nieoficjalnej przewodniczącej naszego koła gospodyń, kobiety z wąsem - Jana Iwanowskiego, mojego męża - z uśmiechem podkreśla pani Anna.

- Łatwo nie było - wspomina Jan Iwanowski. - Przez całe lata nasza mała wieś żyła ze sprzedaży śliwek. Aż tu w latach 90. wielkie chłodnie i przetwórstwo upadły. A my zostaliśmy z towarem. Na targowiskach mogliśmy sprzedać ledwo ok. 20% owoców. Tony śliwek się marnowały. Główkowałem, co z tym zrobić. Dlatego gdy zaczęła się moda na produkty regionalne, postanowiłem jakoś rozpropagować bogactwo tej ziemi - powidła smażone w Strzelcach od co najmniej 200 lat. Pyszne, ale dotąd produkowane wyłącznie na potrzeby własne. Potrzebowałem do tego jakiejś organizacji, np. koła gospodyń wiejskich. Postanowiłem reaktywować takie w naszej wsi. Ale żona i jej koleżanki - wtedy kobiety trzydziestoparoletnie - nie chciały się zgodzić. „Jachu, wybij sobie z głowy. Nie będziemy nigdzie biegać w sukmanach do kostek. Nie ma mowy!", usłyszałem. „No to może zrobimy koło gospodyń wiejskich w miniówkach?", zaproponowałem. Wtedy się zgodziły. Krępowały się też początkowo stać przy kociołkach i publicznie mieszać powidła. „Będziemy jak te małpy w zoo", oponowały. Na szczęście w końcu dały się przekonać.

A to był główny pomysł na Święto Śliwki - że wyciągną ze swoich domów wielkie miedziane kotły, zwane tu kuprowymi, i pod gołym niebem, na ziemi Iwanowskich, na trawiastym boisku będą smażyć powidła. Tak jak ich mamy i babcie. Używając do tego drewnianego mieszadła, zwanego bocianem. A na podpałkę - drewna z drzew liściastych, najlepiej śliwkowego. Bo dodaje aromatu. I będą opowiadać o powidłach. Częstować. Sprzedawać. Zarabiać. Plan się powiódł w stu procentach.

12 godzin mieszania

- Najpierw wrzucamy śliwki do kuprowego kotła, a potem przez wiele godzin mieszamy. W zależności od wielkości kotła i ilości śliwek mieszamy od sześciu do 12 godzin. Trzeba uważać, żeby nie przypalić. Bo przypalone nadają się tylko na śmietnik - objaśnia Magdalena Rzeczkowska, która drugi sezon smaży powidła na Święcie Śliwki w ponadstuletnim kuprowym kotle rodziny Jurów.

- Zmieniamy dziewczyny przy kotle, bo jedna nie dałaby rady tyle godzin mieszać, i to w takiej temperaturze, bo przy kotle jest bardzo gorąco - tłumaczy Dominika Jura, która przez małżeństwo weszła do śliwkowej rodziny ze Strzelec. Obliczyli z mężem, że na 320-gramowy słoik powideł potrzeba około kilograma wypestkowanych śliwek. Dobre śliwki plus dobre wysmażenie to ich recepta na udane powidła.

Specjalna goryczka

Z kolei Marta Piwowarczyk, która miesza powidła w kotle Mordeców, uważa, że są najlepsze, jeśli choć przez pewien czas smaży się je razem z pestkami. Mordecowie do swojego kotła wrzucają owoce niewypestkowane i dopiero gdy śliwki zupełnie się rozgotują, przecedzają owocową masę przez specjalne sito, usuwając pestki. - One dodają smaku, takiej goryczki - przekonuje Marta. Pół godziny przed końcem smażenia można, choć nie trzeba, dodać cukru.
50 tysięcy gości.Na pierwsze Święto Śliwki wyciągnęli tylko trzy kociołki. Stoły przykryli haftowanymi obrusami. Na nich poustawiali powidła w słoiczkach. - Do tego były konie, wozy i bryczki, woziliśmy nimi tych, którzy do nas dotarli. A przyjechało ok. 700 osób. Mgły przepięknie układały się w końcu września nad strzeleckimi łąkami. Był nastrój i wiejski klimat. Wszystkim się podobało. Nawet urzędnikom, których też zaprosiliśmy: od marszałka i wojewody po wójtów okolicznych gmin - wspomina Iwanowski i podkreśla, że od VIP-ów niczego nie chcieli.
Dziś po kameralnej imprezie nie ma śladu. Z jednodniówki zrobił się dwudniowy festyn. W zeszłym roku przyjechało ok. 40 tys. ludzi, w tym - jak szacują organizatorzy - ok. 50 tys. Oprócz 12 producentów strzeleckich powideł kramiki otworzyło ponad 120 wystawców. Obok stoisk z miodem, winem, wódkami, nalewkami, podpiwkami, kwasem chlebowym i chlebem na zakwasie stoją ludowi rzeźbiarze świątków.

Dobra marka

Wszystko wskazuje, że i dla przyjeżdżających na Święto Śliwki liczą się przede wszystkim powidła, a nie cała otoczka. - Gdy dwa razy nie dopisała nam pogoda - lało solidnie i samochody grzęzły w błocie - ludzie i tak dopisali. Przyjeżdżali całymi rodzinami w kaloszach, pelerynach przeciwdeszczowych, z parasolami w rękach. Tylko żeby kupić powidła. Sprzedaliśmy ich tyle, ile w pogodne dni - w głosie Jana Iwanowskiego słychać satysfakcję.  Dziś na Święto Śliwki zjeżdżają się całe rodziny strzelczan. Coraz więcej krewnych pomaga przy produkcji, bo z roku na rok wieś sprzedaje coraz więcej powideł. Każdy z 12 wytwórców - średnio ok. 3-4 tys. słoiczków rocznie. Strzeleckie powidła to dziś znana marka w regionie. Ludzie płacą 7 zł za słoiczek, choć w sklepie mogą dostać inne nawet za połowę tej ceny. - Wieś staje na nogi - z zadowoleniem mówi Iwanowski. - Powoli wracamy do tego, co było przez całe dziesięciolecia, Strzelce znów żyją ze śliwek.

- O co ludzie pytają mnie na Święcie Śliwki? - zastanawia się Magdalena Rzeczkowska, mieszając cały czas powidła. - Czy mogą wylizać mieszadło albo czy mogą je zabrać do domu na pamiątkę. Ale najczęściej chcą po prostu choć przez chwilę samemu pomieszać w kuprowym kociołku.

 

 

 

 

 

Historia powideł z ostatnich stuleci.

Największą i najmocniejszą wsią produkującą owoce i warzywa były Strzelce Dolne . Średnia gospodarstw wynosiła 15ha, w tym ok 5ha sadów w każdym. Większość owoców surowych jak i przetworzonych takie jak  powidła, suszone śliwki, jabłka, gruszki , kiszone ogórki i kapusta w beczkach, warzywa: marchew, buraczki, ziemniaki po wykopkach były skupowane przez karczmarza Linznera , posiadającego restaurację nad Wisłą w Strzelcach Dolnych . Tam też znajdowała się przystań, na której doładowywano  do pełna barki, płynące z mąką z bydgoskich młynów Rothera. Organizatorami tego skupu byli rolnicy pochodzenia niemieckiego: Gerth, Erdmann, Kunkel jak również Polacy: Mazur, Misiaszek, Łukowski. Po II wojnie światowej zakazano prywatnego przetwórstwa, to też największym odbiorcą zostały Zakłady Przetwórstwa Owocowo - Warzywnego w Fordonie, w odległości 6 km od Strzelec Dolnych . Nic w tym dziwnego, że w Grucznie, Świeciu czy Chełmnie nie ma wzmianek o producentach i produktach  oraz historii Strzelec Dolnych . Przy tej przetwórni zawiązało się Koło Plantatorów, którym wieloletnim prezesem był Józef Mazur, a po jego śmierci, żona Czesława Mazur ze Strzelce Dolnych . Jednoznacznie wynika, że Strzelce Dolne zawsze żyły z uprawy sadów i warzyw w minionych okresach. Nic dziwnego, że obecny Jarmark „ Święto Śliwki ‘' jest dla strzeleckich producentów dużym źródłem dochodu jak również ciekawym walorem turystycznym.

 

Strzelce Dolne od XIII wieku istnieją na mapie. Jest to wieś położona w pradolinie Wisły, przy mieście wojewódzkim Bydgoszcz. Leży w paśmie Parku Krajobrazowego Doliny Dolnej Wisły. Wokół wsi są takie miejscowości jak: Jarużyn, Strzelce Górne, Gądecz, Chełmszczonka przy drodze nr 256 wiodącej z Bydgoszczy do Koronowa. Ta trasa jest często uczęszczana przez rowerzystów, ponieważ kawałek jej jest szlakiem turystycznym. Wieś zajmuje ok 400 ha ziemi na terenie gminy Dobrcz. Większość terenu to
pola uprawne, łąki i pastwiska. Strzelce Dolne to przede wszystkim tereny krajobrazowe, rekreacyjne i historyczne. Okalają je wzrórza polodowcowe i rozciąga się piękny widok na pradolinę. We wsi znajduje się jeden z punktów widokowych na trasie do Grudziądza, używanych do przesyłu informacji w dawnych czasach. Obecnie służy paralotniażom, którzy twierdzą, że są naturalne i idealne warunki do lotów. również w pięknym wąwozie łączącym Strzelce Dolne z Gądeczem znajuje się grota wapienna zwana
Bajka- rzadko spotykany element na terenie północnej Polski. Po pokoju Augsburskim w 1555 roku osiedlili się Holendrzy zwani Mennonitami, ponieważ znani byli z dobrych umiejętności melioracyjnych, a tereny w Srzelcach Dolnych były bagniste. Do dziś znajdują się zabuowania poholenderskie stare młyny i inne budynki. Przed wojną przy szlaku wodnym w Strzelcach Dolnych nad Wisłą była przystań flisacka z karczmą nad samym wybrzeżem. Na tej przystani rolnicy strzeleccy, a także z pobliskiej okolicy
ładowali susz z owoców, trzcinę i wiklinę. Wieś posiada samoistne żródła wody, które tworzą przepiękne wąwozy i niekiedy wodospady. Obecnie mieszkańcy zajmują się sadownictwem i uprawą roli. Najbardziej jenak jest znana nie tylko w kraju ale i za granicą ze słynnych "powideł strzeleckich".Do dziś pozostały sprzęty do wyrobu tego specjału w postaci kotłów kuprowych(miedzianych) i mieszadeł. Obecnie 11 gospodarst w sposób tradycyjny wytwarza te pyszne powidła. Strzelce Dolne są terenem
rekreacyjnym, dlatego też znajdują się u nas gospodarstwa Agroturystyczne. Mieszkańcy wsi corocznie organizują jarmark produktów traycyjnych po hasłem "Święto Śliwki", które jest licznie odwiedzane przez mieszkańców woj. kujawsko- pomorskiego, ale także przez turystów z całej Polski i również z zagranicy.

O nas

Powidła strzeleckie już od kilku lat znajdują się na liście produktów tradycyjnych prowadzonej przez Ministerstwo Rolnictwa. A to korzyść dla mieszkańców Strzelec Dolnych i regionu: rozgłos, wzrost liczby wystawców i kupujących, bo nie tylko powidła są atrakcją Święta Śliwki. Na stoiskach znaleźć można także inne regionalne smakołyki, w tym nalewki.

Warto pojawić się na Święcie Śliwki. To przecież niepowtarzalna okazja przyjrzenia się procesowi smażenia powideł, starym maszynom rolniczym, sposobom wyrabiania wikliny. Ale też pokosztowania miodu, wędlin, chleba ze smalcem, czy kluchów z kapustą.

 


Aktualności

26.08.2012
5,6 Września 2015 r. zapraszamy na XV Święto Śliwki